W ostatnim czasie wśród polskich gwiazd wybuchł prawdziwy baby boom. Celebrytki zaraz po urodzeniu często wyglądają tak, jakby nigdy nie rodziły. Sprawiają wrażenie wypoczętych i szczęśliwych, a także szybko chudną. Z badań "Ciemna strona macierzyństwa" wynika, że Polki z tego powodu nie lubią mam-celebrytek, bo w ich macierzyństwie często muszą zmagać się ze zmęczeniem Dlaczego izraelscy Arabowie coraz częściej mordują się nawzajem (Dział Zagraniczny Podcast#124) from Dział Zagraniczny on Podchaser, aired Thursday, 7th April 2022. Z wszystkich morderstw popełnionych w zeszłym roku w Izraelu, w aż 70 proc. przypadków ofiara i sprawca wywodzą się z lokalnej społecz… Dlaczego Polacy nie lubią sądów Na sądy narzekają ostatnio wszyscy, a mało kto chce sądów bronić. Aktualizacja: 20.09.2020 16:20 Publikacja: 20.09.2020 00:01 Wielu Polaków uważa, że praca którą wykonują jest niepotrzebna i nie ma sensu. Dlaczego tak jest? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć goście programu Andrzeja Morozowskiego: dr Leszek Dlaczego Polska prawica czuje niechęć do papieża Franciszka? [4 POWODY] 21 listopada 2017 08:00 | Aktualizacja 21 listopada 2017 09:20 Co robią Arabowie, żeby ratować Arabów? free-minds.org 19.04.02, 13:59 Dziwi mnie bezczynność Arabów w BW, tylko się przyglądają i krzyczą w ONZ-cie. RT @Lewactwo: Tak: 1. dlaczego sprzedano 30% akcji Lotosu za kwartalne zyski? 2. jakim cudem Obajtek mógł podjąć decyzję bez dostępu do infirmacji niejawnych? 3. dlaczego Arabowie dostali szerokie prawo weta? 4. Skąd pomysł na pół miliarda kary nawet bez stwierdzenia rzeczywistej szkody. 1/2. 20 Dec 2022 19:38:36 Czy Polki lubią się rozbierać? Bronisław Tumiłowicz. 12 sierpnia 2008, 07:00 FACEBOOK. X. E-MAIL. KOPIUJ LINK. Kiedy niedawno "Super Express" opublikował zdjęcia kompletnie nagiej Justyny Zastanawiałam się nad tym ostatnio. Moja przyjaciółka, ma tu i tam może też- rzeczywiście nieco za dużo. Jednak jest przemiłą, sympatyczną, kochaną dziewczyną. Dlaczego Polacy lubią klawe słowa? Ostatnia aktualizacja: 20.02.2015 10:46 Neologizmy i internetowy slang dominuje w języku internautów, lecz Polacy nadal lubią używać słów nieoczywistych OwaClIW. Młode Polki czują się szczęśliwe, ale co trzecia przyznaje, że nie lubi siebie, a 2/3 narzeka na o przemęczenie. - Walczą o swoje prawa, są mądre i ambitne, ale większość do poczucia szczęścia potrzebują od babci aprobaty. – mówi psycholożka, trenerka biznesu i coach Iwona Firmanty. NEWSWEEK: Z badania „Polki 2021. Nowe wartości na nowe czasy” przeprowadzonego przez Mobile Institute dla Gedeon Richter wyłania się obraz kobiety, która uważa się za szczęśliwą, choć przyznaje, że nie lubi siebie. Czy pani zdaniem taka sprzeczność jest możliwa? Iwona Firmanty: Myślę, że bardzo trudno być szczęśliwą, nie lubiąc siebie. O tym, że nie lubią siebie, mówią przede wszystkim młode respondentki, dojrzałe kobiety wspominają o tym zdecydowanie rzadziej. Moim zdaniem to kwestia zbyt wygórowanych wymagań, jakie stawiają sobie młode Polki, ich perfekcjonistycznego nastawienia do życia. Mam być najlepsza albo żadna. Tak jesteśmy wychowywane. Mamy przede wszystkim spełniać oczekiwania otoczenia, zabiegać o akceptację wszystkich dookoła i dobrą opinię. Choć młode Polki deklarują otwartość, brak przywiązania do stereotypów, mówią, że liczy się dla nich wolność, to jednak wyznają tradycyjne wartości. Chodzą na demonstracje, walczą o swoje prawa, mówią, że ważna jest solidarność, ale do poczucia szczęścia potrzebują od babci pieczątki na czole potwierdzającej, że są właściwymi kobietami. Dojrzałe Polki rzadziej nie lubią siebie. Dlaczego? – Bo mają świadomość swojej wartości i dystans do oczekiwań otoczenia. One nie porównują się z wyidealizowanymi dziewczynami z Instagrama i nie płaczą po nocach z powodu negatywnych komentarzy. Gdy zamykają oczy, słyszą swój wewnętrzny głos, wiedzą, w którym kierunku chcą podążać, co je uszczęśliwia. Młode dziewczyny słyszą głównie posklejane oczekiwania otoczenia: masz być taka, taka, taka... Próbują z nich poskładać obraz samej siebie, a to niedobry trop. Zdarza się i to coraz częściej, że dojrzałe klientki przysyłają do mnie na coaching swoje nastoletnie córki. Proszą, bym pomogła im poukładać relacje z samymi sobą. Moment, gdy ciało dziewczynki zamienia się w ciało kobiety, jest newralgiczny. Zmienia się wygląd zewnętrzny, tu i ówdzie przybywa tkanki tłuszczowej, co dla wielu dziewczyn okazuje się traumatycznym doświadczeniem. Nikt im nie powiedział, że to fizjologia, bo organizm w tym wieku potrzebuje więcej tkanki tłuszczowej, by uruchomić procesy związane z dojrzewaniem. To będzie widoczne przez krótki czas, potem proporcje ciała wrócą do normy. One tego nie wiedzą i są przerażone tym, że ich sylwetka i skóra zaczynają odstawać od obowiązujących wzorców, czyli obrazków publikowanych w mediach społecznościowych i na okładkach pism kobiecych. Tłumaczę im, że dziewczyna z okładki wcale nie wygląda tak w rzeczywistości. Na to, aby tak pięknie wyszła na zdjęciu, musiał pracować sztab specjalistów przez wiele godzin. I że jedyny ważny standard w życiu to ten, które one sobie wyznaczą. Mówię im, że to wyłącznie od nich zależy, z kim będą się porównywać. Co panią jako psychologa najbardziej niepokoi w obrazie współczesnej Polki? – Brak uważności na siebie, swoje potrzeby, aspiracje, marzenia. Respondentki przyznają, że mają aspiracje zawodowe, chęć szkolenia się, apetyt na awans, jednak gdy trzeba wybrać: czy postawić na swoją karierę, czy wspomagać w tej kwestii partnera, wybierają to drugie. No bo przecież ktoś musi zadbać o dom, ogarnąć dzieci. Jako najważniejsze wartości wskazujemy zdrowie i rodzinę, ale jednocześnie przyznajemy, że w ferworze walki wcale o to zdrowie nie dbamy, zaniedbujemy badania profilaktyczne, mamy świadomość przemęczenia, ale nie potrafimy odpoczywać. – To kwestia priorytetów i braku wglądu we własne potrzeby. Jesteśmy jedynymi osobami na świecie, które naprawdę wiedzą, czego nam potrzeba. Często pytam swoje klientki na początku współpracy: kto jest dla ciebie najważniejszą osobą w życiu? Prawidłowa odpowiedź powinna brzmieć: Ja. Jeśli zadbam o swoje potrzeby i będę czuła się szczęśliwa, to ludzie wokół mnie też będą mieli szansę z tego czerpać. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci. Co złego robi nam rezygnacja z relaksu? – Stres, nawet codzienny, nie jest zły, pod warunkiem że umiemy zredukować napięcie, które pozostawia w naszym ciele. Mam stresującą pracę, która mnie wykańcza i nie jestem w stanie zmienić jej na inną. Trudno, ale to nie znaczy, że mam być z tego powodu ciągle zestresowana. Powinnam się w takiej sytuacji zastanowić, co mogę zrobić, żeby jednak poprawić swój komfort. Jest co najmniej kilka rozwiązań. Mogę spróbować postawić granice pracodawcy i współpracownikom, popracować nad relacjami z nimi, potrenować asertywność, nauczyć się redukować stres, który wynoszę z pracy, albo nie robić nic. Problem w tym, że większość z nas nie robi nic. Jeśli regularnie nie dbamy o redukcję napięcia, to ono kumuluje się w ciele, tworząc tykającą bombę zegarową. To naprawdę niebezpieczne. Pracuję na co dzień z ludźmi biznesu i widzę, co z ich życiem robi nierozładowany stres. Wcześniej czy później dopadają ich dolegliwości psychosomatyczne: depresja, zaburzenia lękowe, krwotoki z nosa, ciągłe przeziębienia, koszmarne migreny, wrzody żołądka, choroba Hashimoto i wiele innych. Niekorzystny wpływ na zdrowie nadmiaru. Związek nadmiaru hormonów stresu z obniżoną odpornością i skłonnością do różnych chorób jest udowodniony ponad wszelką wątpliwość, ale większość z nas nie traktuje go poważnie. Czy ciało, które ma dość stresu, wysyła jakieś sygnały ostrzegawcze, byśmy miały szansę zareagować, nim przyjdzie choroba? – Tak, ale łatwo je ignorujemy. To problemy ze snem, gorsza koncentracja, obniżone libido. Osoby przyzwyczajone do podwyższonego poziomu kortyzolu i adrenaliny nie czują bólu, kiedy powinny go czuć. Mówią sobie: OK, teraz nie mam czasu zająć się swoim gorszym samopoczuciem. Zrobię to później, czyli najczęściej nigdy. Może źle rozumiemy pojęcie stresu? – Dla większości ludzi stres to śmierć lub ciężka choroba bliskiej osoby, rozwód, pożar domu, utrata pracy. Mało kto widzi źródło stresu w tym, że pracuje poniżej swoich kwalifikacji, za pensję dużo niższą niż kolega na podobnym stanowisku, nie awansuje, choć zasługuje na awans, jest zmuszany do zostawania w pracy po godzinach, spędza dużą część życia w korkach i hałasie, spóźnia się po dziecko do przedszkola, nie wyrabia się z obowiązkami domowymi itp. Te wszystkie codzienne sytuacje, które dobrze znamy, są źródłem napięcia. Jak się go pozbyć? – Po pierwsze, warto zastanowić się, czy naprawdę chcemy tak żyć. Może wreszcie czas na jakiś życiowy zwrot? To, gdzie jesteśmy, to nasz wybór. W każdej chwili możemy coś zmienić. Jeśli nie jesteśmy gotowe na zmianę, warto doraźnie zadbać o redukcję napięcia. Jak? Pójść na spacer do lasu, na trening jogi, zobaczyć dobry film czy sztukę teatralną, spotkać się z przyjaciółmi. Gdy jesteśmy nabuzowane, możemy sobie siarczyście poprzeklinać – to skuteczny sposób na upłynnienie napięcia. Jeśli te domowe sposoby nie pomagają, trzeba poszukać pomocy u specjalistów. Pomyśleć o coachingu albo terapii. Większość kobiet powie: nie mam na to czasu i pieniędzy. – To znowu kwestia priorytetów. Jeśli ja sama nie zadbam o swój komfort psychiczny, to nikt mi go nie zapewni. W tych badaniach widać bardzo dokładnie, że większość z nas nie spocznie, dopóki nie zadba o dom i nie zaspokoi potrzeb wszystkich domowników. Większości Polek weekend kojarzy się ze sprzątaniem, praniem, prasowaniem, szykowaniem niedzielnego obiadu z trzech dań. Tylko żeby to wszystko zrealizować i jeszcze odpocząć, brakuje nam doby. Dla rodziny rezygnujemy więc z odpoczynku. Finał jest taki, że gdy dziecko proponuje zabawę czy wspólny spacer, my zwyczajnie nie mamy na to sił. Zastanówmy się, czy nasze dzieci rzeczywiście marzą o tym, żeby mieć lśniące podłogi i wyprasowane ubrania. One przede wszystkim chcą z nami spędzać czas. Chcą widzieć szczęśliwą, uśmiechniętą mamę, a nie wiecznie skrzywioną, padającą na twarz i wściekłą na cały świat. Wierzy pani, że pracę na etacie da się pogodzić z dbaniem o własny komfort psychiczny i beztroskimi weekendami na łonie rodziny? – Wiem to! Pod warunkiem, że nie będziemy uporczywie dążyć do bycia najlepszą w każdym obszarze życia. Osobom zainteresowanym zmianą priorytetów polecam proste ćwiczenie coachingowe o nazwie „Koło życia”. Rysujemy okrąg, w który wpisujemy 8-10 ważnych dla nas ról życiowych i obszarów życia, przyporządkowując wycinek odpowiadający obecnemu poziomowi satysfakcji z tego obszaru. Następny krok to zastanowienie się nad tym, z którego obszaru chcielibyśmy czerpać więcej satysfakcji. Kolejny: refleksja, co konkretnie zamierzamy zrobić, by tak się stało, i konsekwentne trzymanie się tego planu. Warto mieć świadomość, że to nasze nowe koło życia możemy zmienić w każdym momencie, dostosowując je do swojej aktualnej sytuacji. To ćwiczenie wymaga autorefleksji, bo koła życia nikt za nas nie narysuje. Bo tylko my wiemy, co jest dla nas naprawdę ważne i czego pragniemy najbardziej. Ewentualne zmiany nie dzieją się same. Wymagają od nas konsekwentnych działań, które mogą wiązać się z wyjściem ze strefy komfortu na pewien czas. To naturalne w przypadku każdej zmiany. Warto wtedy popatrzeć w przód, zastanowić się, jaka nagroda mnie czeka, jeśli przebrnę przez te trudności. Warto sobie uświadomić, że stawka jest naprawdę duża. POLKA 2021 Ponad połowa badanych czuje się zadowolona z życia. 1/3 Polek nie lubi siebie, najczęściej (45 proc.) to przedstawicielki pokolenia Young Millennials (26-31 lat). Polka widzi siebie jako osobę serdeczną, ambitną, stanowczą, ale jednocześnie wrażliwą, miłą i spokojną. Chciałaby być bardziej zdecydowana, sprytna, niezależna. Boi się przede wszystkim samotności i bezradności. Najważniejsze wartości: zdrowie (51 proc.), rodzina (45 proc.) oraz solidarność (30 proc.). Dla 41 proc. badanych na równi z rodziną stoi kariera. 78 proc. Polek czuje się zmęczona, ale nie potrafią się zrelaksować. Na pytanie: czego nie wypada kobiecie? Polki z pokolenia Silver Power odpowiadają najczęściej, że nie wypada im mieć wielu partnerów i żyć w konkubinacie, palić papierosów, ubierać się odważnie i nie mieć dzieci. Ich wnuczki i prawnuczki z pokolenia X są we wszystkich tych kwestiach znacznie bardziej liberalne. Ponad 40 proc. z nich nie zgadza się z żadnym z tych stwierdzeń. *wyniki pochodzą z Raportu „Polki 2021. Nowe wartości na nowe czasy”, który powstał na podstawie badania ilościowego zrealizowanego w maju 2021 roku przez Mobile Institute na zlecenie Gedeon Richter Polska Sp. z Badanie zostało przeprowadzone z wykorzystaniem metody CAWI (Computer-Assisted Web Interview) na grupie 2071 internautów, w której znalazło się 1236 kobiet i 835 mężczyzn w wieku 18+ Iwona Firmanty - psycholog, socjolog, trener biznesu i certyfikowany coach International Community Coaching. Od kilkunastu lat zarządza firmą szkoleniową Human Skills oraz projektem rozwojowym Sukces Kobiety Biznesu, autorka książki „Jak upolować miłość” Wrocławski Rynek i sad w syryjskich górach. Co łączy dwa tak odległe miejsca? Dla Zijada Abou Saleha są one najpiękniejsze na ziemi Zijad jest wrocławianinem z wyboru od przeszło dwudziestu Rynek i sad w syryjskich górach. Co łączy dwa tak odległe miejsca? Dla Zijada Abou Saleha są one najpiękniejsze na ziemiZijad jest wrocławianinem z wyboru od przeszło dwudziestu lat. Z Syrii przyjechał tu po to, by studiować informatykę. Szybko jednak zainteresowały go inne dziedziny.– Zostałem przewodniczącym międzyuczelnianego komitetu studiów zagranicznych – wspomina. – Dla studiujących tu ludzi z całego świata stałem się niańką i powstał pomysł studiów socjologicznych. Po ich skończeniu Zijad kilka lat dokumentował życie obcokrajowców w Polsce. Tematem jego pracy doktorskiej był „Obraz Polski i Polaków w oczach Arabów”. Zauważył, że opinie osób, żyjących we Wrocławiu, różniły się od tych, którzy poznali inne polskie miasta. A różnice były zbyt istotne, by uznać je za nas przyjemniejPonad 2/3 badanych (72,9%) określało Polaków jako tolerancyjnych, tylko 13,9% z ankietowanych uważało, że jest przeciwnie.– 89% arabskich studentów, mieszkających we Wrocławiu, uznało Polaków za tolerancyjnych – mówi Ablu Saleh. – I tylko połowa warszawskich studentów miała takie samo wyglądały deklaracje o polsko-arabskich przyjaźniach. Ankiety wykazały, że najwięcej polskich przyjaciół mają Arabowie właśnie we Wrocławiu. Na pytanie „Czy chciałbyś zostać w Polsce po skończeniu studiów?” aż 2/3 wszystkich badanych deklarowało chęć dalszego pobytu w Polsce. Najchętniej odpowiadali tak Arabowie wrocławscy (86%).Zijad jest przekonany, że ta prawidłowość dotyczy wszystkich innych obcokrajowców. Kiedy ogłosił konkurs na pamiętnik „obcego”, pisali do niego ludzie z całego świata (efektem była książka „W poszukiwaniu piątego kąta”).„Na początku studiów na Politechnice Warszawskiej zacząłem się stykać z inną rzeczywistością, uderzyły mnie przede wszystkim chłód i dystans, z jakim większość studentów nas traktowała. Jedynym wyjściem dla mnie była zmiana środowiska. Przeniosłem się do Wrocławia, tutaj miałem wielu przyjaciół z kraju. Odkryłem, że ludzie z Wrocławia są bardziej otwarci i mniej zarozumiali. Wrocław to miasto, które należy już zawsze do mojego życia” – wyznał Diallo S. z opinii Zijad zebrał więcej. We Wrocławiu najlepiej się czuli studenci z Kamerunu, Wietnamu, dla których wybiera się miejsce do życia, nie zawsze bywają racjonalne. Pochodzący z Libanu wrocławski ginekolog, dr Farah. H. Sleiman, w stolicy Dolnego Śląska pracuje przeszło dwadzieścia lat. Ale na decyzję pozostania w tym mieście nie wpłynęły jego nadzwyczajne walory.– Kiedy przyjechałem w latach 80. na studia, byłem rozczarowany – wspomina. – Było ponuro, środek zimy, temperatura poniżej dwudziestu stopni. Wieczorami siedzieliśmy w ośrodku dla cudzoziemców w Łodzi przed telewizorem i śledziliśmy prognozę pogody, czekając na zapowiedź, że w końcu się właśnie dr Sleiman po raz pierwszy zwrócił uwagę na Wrocław.– Uznałem, że to najcieplejsze miasto w Polsce, więc jeśli mam zostać w tym kraju, to tylko tu – mówi dr Sleiman. – Zdecydowałem o tym, nawet nie widząc przedtem Wrocławia. Zasłużeni skinheadziZijad przypuszcza, że na wyjątkowość Wrocławia składa się kilka elementów.– Od lat 80. było tu najwięcej zagranicznych studentów – mówi socjolog. – Siłą rzeczy, to tutaj odbywało się też najwięcej wielkich imprez, podczas których mogli prezentować swoją kulturę. Paradoksalnie, wiele dobrego zrobiły dla nas faszyzujące organizacje. Wystąpienia skinheadów w latach 90. były tak agresywne, że każde spotykało się z kontrmanifestacją. Zadymy spowodowały, że wrocławianie stali się bardziej tolerancyjni wobec mający kontakty w całej Polsce, jest też przekonany, że w najmniejszym stopniu zmienili swój stosunek do Arabów po 11 września. Co dwie żony, to nie jednaW tym sielankowym obrazie jest jednak dziedzina, która Arabom się u nas nie podoba. Polska rodzina. Na krytycznej liście jest kilka spraw: to, że kobiety nie są posłuszne mężczyznom, a ci zbyt ulegają partnerkom, że rodzi się mało dzieci, a osób starszych nie traktuje się z należytym szacunkiem. Gdyby Arab oddał swoją babcię czy dziadka do domu pomocy, nie wybaczyłyby mu tego jeszcze jego wnuki. Negatywnie oceniana jest też niewierność wrocławskich mężów. Jaką widzą na to receptę: zalegalizowanie wielożeństwa.– Ta opinia zawsze wywołuje najwięcej dyskusji, choć oczywiście wynika z różnic kulturowych – śmieje się socjolog z Orientu. – Właśnie miałem na ten temat bardzo burzliwe zajęcia ze studentami. Trzeba sobie chyba samemu rozważyć, co jest lepsze: mieć jedną żonę i trzy kochanki, czy też mieć cztery legalne żony i obowiązek ich do przeskoczenia kulturowo jest też stosunek do seksu. Wrocławscy Arabowie są zgodni, że we Wrocławiu łatwo i szybko nawiązuje się kontakty tego typu. Zgodnie też chwalą sobie taki stan z nich jednak nie chciałby, by równie łatwo było mu poderwać kobietę w jego rodzinnym kraju. •Z wzajemnością* Dr Piotr Żuk, socjolog z Uniwersytetu WrocławskiegoWrocławianie w swoim stosunku do obcokrajowców są blisko Europy, nie tylko w sensie się na osiedlanie obywateli innych państw europejskich we Wrocławiu (76%). 84,5% wrocławian nie wyobraża sobie w roli prezydenta miasta osoby, która „zachowywałaby dystans wobec ludzi innej narodowości lub rasy”. Najbardziej cenimy bezpośrednich sąsiadów: Czechów i Niemców. Ludność arabska jest odbierana we Wrocławiu pozytywnie. 82% wrocławian nie miałoby żadnych zastrzeżeń, aby Arab był ich kolegą z pracy. 80% zaakceptowałaby takiego sąsiada. 51% respondentów wyobraża sobie sytuację, w której Arab jest ich zięciem lub synową. Odmiennego zdaniajest 39,5% wrocławian. Dane te mocno odbiegają od wyników, jakie można uzyskać w bardziej tradycyjnej Polsce wschodniej, w małych miasteczkach i na polskiej ofertyMateriały promocyjne partnera Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. 16 maja 2012 | Druga strona | Rafał Mierzejewski Rozmowa: Sebastian Gadomski, arabista Rz: Manchester City zdobył mistrzostwo Anglii, dzięki pieniądzom szejków. Kim są szejkowie? Sebastian Gadomski: Szejkiem może być mężczyzna, który cieszy się wielkim autorytetem, autorytet może wynikać z przynależności do znamienitego rodu, zasady starszeństwa czy znajomości islamu. Bogaci arabscy szejkowie wcześniej byli przywódcami... Dostęp do treści jest płatny. Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną. Ponad milion tekstów w jednym miejscu. Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej" ZamówUnikalna oferta